Cześć.
ZdobyÅ‚em poziom i zaÅ‚ożyÅ‚em sobie swojÄ… gazetÄ™ - fajnie. Nie znam siÄ™ a grze, jestem tutaj nowy. To po co robiÄ™ coÅ› takiego? Hm... bo nie bÄ™dÄ™ pisaÅ‚ o sprawach gry i naszej sPolski - przynajmniej nie tak, jak inni. Zamierzam pisać. Pisać opowiadanie, które metaforycznie pokażę sytuacjÄ™. Może nie wszyscy to zrozumiejÄ…. Nie mogÄ™ pomóc Wam w walce, wiÄ™c zrobiÄ™ to tak. MiÅ‚ej lektury!
___________
Shyller z trudem podniósÅ‚ siÄ™ z podÅ‚ogi, bÅ‚agalnym wzrokiem spoglÄ…dajÄ…c na ojca. Kolejne uderzenie wywoÅ‚aÅ‚o falÄ™ gorÄ…cego bólu w krÄ™gosÅ‚upie. MÅ‚odzieniec zwijaÅ‚ siÄ™ na posadzce, a ojciec z obojÄ™tnÄ… minÄ… nadal kopaÅ‚ go prosto w żebra. ByÅ‚ on starszym mężczyznÄ…, z jedynie paroma kosmykami siwych wÅ‚osów na czole i przekrwionymi oczami, paÅ‚ajÄ…cymi gniewem spod gÄ™stych, ostro zarysowanych brwi. StanowiÅ‚ obraz nÄ™dzy i życia na marginesie spoÅ‚eczeÅ„stwa – wychudzony, o bladej poÅ‚yskliwej cerze, ubrany w brudnÄ…, zwisajÄ…cÄ… do ud koszulÄ™ i powycierane spodnie. MÅ‚odzieniec, teraz cicho pojÄ™kujÄ…cy u jego nagich stóp, byÅ‚ jednak jeszcze bardziej przerażajÄ…cy w swym trupim wyglÄ…dzie. Twarz miaÅ‚ poranionÄ…, w siÅ„cach i zadrapaniach. Z rozciÄ™tej lewej skroni spÅ‚ywaÅ‚a krew, plamiÄ…c kamiennÄ… posadzkÄ™ szkarÅ‚atnymi kropelkami. Bujne, ciemnobrÄ…zowe wÅ‚osy byÅ‚y brudne i posklejane. ZapadniÄ™te policzki i podkrążone oczy upodabniaÅ‚y twarz chÅ‚opaka do nagiej czaszki. Jego ubranie przypominaÅ‚o to, które nosiÅ‚ ojciec, jednak sprawiaÅ‚o wrażenie starszego i bardziej zniszczonego. WyjÄ…tkowym czyniÅ‚y go – chÅ‚opca zdanego na Å‚askÄ™ wyrodnego ojca, którego dzieciÅ„stwo byÅ‚o pasmem nieszczęść i cierpienia, jego duże błękitne oczy. PrzepeÅ‚niaÅ‚ je głęboki smutek, bo choć miaÅ‚ zaledwie czternaÅ›cie lat, to doÅ›wiadczyÅ‚ w swym życiu wiÄ™cej, niż wielu dojrzaÅ‚ych ludzi. Ale poÅ›ród ciemnego morza żalu i rozpaczy, tliÅ‚a siÄ™ iskierka nadziei, niczym latarnia poÅ›ród fal.
Ojciec przestaÅ‚ zadawać bolesne ciosy i pozwoliÅ‚ Shyllerowi wstać, jednak on nie miaÅ‚ siÅ‚ nawet na uniesienie gÅ‚owy z chÅ‚odnej podÅ‚ogi. BolaÅ‚y go żebra. Te, które doznaÅ‚y zÅ‚amaÅ„, boleÅ›nie kÅ‚uÅ‚y przy każdym oddechu. W gÅ‚owie pulsowaÅ‚a krew, nie pozwalajÄ…c mu siÄ™ skupić. PróbowaÅ‚ zebrać siÅ‚y, aby siÄ™ podnieść, ale wydawaÅ‚o siÄ™, że jakaÅ› ogromna siÅ‚a ciÄ…gnie go w dóÅ‚ za każdym razem, gdy choć trochÄ™ uniósÅ‚ gÅ‚owÄ™. LeżaÅ‚ wiÄ™c, pobity i ledwie żywy, czujÄ…c nad sobÄ… oddech ojca. CzekaÅ‚ aż odejdzie, bo jego obecność wywoÅ‚ywaÅ‚a u Shyllera strach i niepewność. Wszystko co robiÅ‚, mogÅ‚o nie spodobać siÄ™ ojcu, a drugi raz nie przeżyÅ‚by tak wielu uderzeÅ„. WiedziaÅ‚ jednak, że w koÅ„cu sobie pójdzie, bo przestanie bawić go obserwowania kwiczÄ…cego podrostka. Faktycznie, po kilkunastu minutach odszedÅ‚, zamykajÄ…c za sobÄ… drzwi. Gdy jego kroki ucichÅ‚y, mÅ‚odzieniec zamknÄ…Å‚ oczy i skupiÅ‚ siÄ™, nie zważajÄ…c na ból, który dudniÅ‚ wewnÄ…trz czaszki. PoderwaÅ‚ gÅ‚owÄ™ i podparÅ‚ siÄ™ z przodu dÅ‚oÅ„mi. ObolaÅ‚e ciaÅ‚o zaprotestowaÅ‚o, zalaÅ‚a go nowa fala bólu. PoÅ‚amane żebra wbiÅ‚y siÄ™ boleÅ›nie w pÅ‚uca, kiedy podciÄ…gaÅ‚ pod siebie nogi. Nie mógÅ‚ zÅ‚apać tchu, na jego twarz wystÄ…piÅ‚y czerwone plamy, a pot zalewaÅ‚ czoÅ‚o. ZrobiÅ‚o mu siÄ™ duszno. OdrzuciÅ‚ od siebie wszystkie myÅ›li i jednym nagÅ‚ym zrywem przerzuciÅ‚ nogi do przodu, rÄ™kami zaÅ› podpieraÅ‚ siÄ™ za plecami. Nie zważaÅ‚ na ból, choć teraz staÅ‚ siÄ™ jeszcze gorszy. PaliÅ‚o go w gardle, żołądek skrÄ™caÅ‚ siÄ™ z gÅ‚odu – nie jadÅ‚ nic od czterech dni, a teraz zmÄ™czyÅ‚ siÄ™ na tyle, by to odczuć. Ostatkiem siÅ‚ podczoÅ‚gaÅ‚ siÄ™ do kÄ…ta izby i oparÅ‚ o drewnianÄ… Å›cianÄ™. KrzywiÅ‚ siÄ™ i sapaÅ‚, lecz ból powoli ustawaÅ‚.
Przez kilka godzin drÄ™czyÅ‚y go wizje i myÅ›li – jak zawsze po takiej awanturze. UdaÅ‚o mu siÄ™ choć trochÄ™ rozluźnić napiÄ™te mięśnie i uspokoić oddech. W koÅ„cu zasnÄ…Å‚, jego gÅ‚owa opadÅ‚a bezwÅ‚adnie na ramiÄ™. DrÄ™czyÅ‚y go koszmary, bo drgaÅ‚, a jego twarz co jakiÅ› czas wykrzywiaÅ‚a siÄ™ w grymasie przerażenia. ÅšniÅ‚ o Å›mierci – nie bohaterskiej i godnej rycerza, lecz tej znanej mu najlepiej. WidziaÅ‚ różnych ludzi pokroju wÅ‚asnego ojca, zmarÅ‚ych z gÅ‚odu lub zagryzionych przez szczury podczas pijackiego snu. WidziaÅ‚ zgniÅ‚e ciaÅ‚a, nadżarte przez owady i zwÅ‚oki dzieci zakatowanych na Å›mierć. LiczyÅ‚ siÄ™ z tym, że i jego to czeka. Każdy dzieÅ„ byÅ‚ nieustannÄ… walkÄ… o przetrwanie. Nie tylko jego ojciec stanowiÅ‚ zagrożenie. W dzielnicy, w której mieszkaÅ‚, aż roiÅ‚o siÄ™ od pijaków, rabusiów i skrytych w ciemnych zauÅ‚kach zabójców. Szczury biegajÄ…ce po ulicach roznosiÅ‚y zarazy, które w mgnieniu oka zabijaÅ‚y ludzi. Åšmierć byÅ‚a codziennoÅ›ciÄ…, trupy zaÅ›cieÅ‚aÅ‚y ulice nawet przez kilka tygodni, bo zgnilizna wybiÅ‚aby wszystkich, gdyby pozostawiono je jeszcze dÅ‚użej.
Shyller obudziÅ‚ siÄ™ przed Å›witem. Mimo kilku godzin odpoczynku, nie czuÅ‚ siÄ™ ani trochÄ™ bardziej wypoczÄ™ty. Krew zaschÅ‚a na jego czole i dÅ‚oniach. Kiedy jego oczy przyzwyczaiÅ‚y siÄ™ do Å›wiata, spróbowaÅ‚ wstać. SyknÄ…Å‚, gdy zdrÄ™twiaÅ‚e mięśnie zapÅ‚onęły nowym bólem – Å‚agodniejszym niż wczorajszy, ale nadal silnym. RozmasowaÅ‚ obolaÅ‚e koÅ„czyny i po chwili udaÅ‚o mu podnieść siÄ™ z ziemi. Po drugiej stronie izby zobaczyÅ‚ Å›piÄ…cego mężczyznÄ™, odwróconego doÅ„ plecami. DomyÅ›liÅ‚ siÄ™, że może to być jego ojciec, ale wolaÅ‚ siÄ™ upewnić – życie nauczyÅ‚o go już ostrożnoÅ›ci. PokuÅ›tykaÅ‚ do Å›piÄ…cego i spojrzaÅ‚ w twarz ojca – zdobiÅ‚o jÄ… kilka nowych rozcięć i guzów. Åšwiadomość, że nikt obcy nie wszedÅ‚ do domu, kiedy spaÅ‚, wcale go nie pocieszyÅ‚a. Nie paÅ‚aÅ‚ do ojca miÅ‚oÅ›ciÄ…, bo sam nigdy jej nie doÅ›wiadczyÅ‚. ByÅ‚ dla niego nikim wiÄ™cej, jak tylko przymusowym wspóÅ‚lokatorem. SpoÅ‚eczeÅ„stwo w jakim przyszÅ‚o mu żyć, akceptowaÅ‚o tylko nienawiść i gniew. Każdy chciaÅ‚ przetrwać. W dążeniu do tego celu nie liczyli siÄ™ inni. Znieczulica stanowiÅ‚a powszechne zjawisko. Shyllera nie dziwiÅ‚y takie zachowania – warunki zmuszaÅ‚y do takich, a nie innych zachowaÅ„.
Ojciec obudziÅ‚ siÄ™ niedÅ‚ugo po mÅ‚odzieÅ„cu. PoczÄ…tkowy gniew zelżaÅ‚ po kilku chwilach, gdy odczuÅ‚ zmÄ™czenie po nocnej eskapadzie. Do domu stosunkowo wróciÅ‚ niedawno, a promienie sÅ‚oÅ„ca, nie daÅ‚y mu siÄ™ wyspać. Przynajmniej ich nie może pobić, pomyÅ›laÅ‚ Shyller, uÅ›miechajÄ…c siÄ™ pod nosem. Po czternastu latach życia z bezlitosnym ojcem, jego furia już nie robiÅ‚a na nim wrażenia.
Shyller sprawiaÅ‚ wrażenie dojrzalszego, niż mogÅ‚oby siÄ™ wydawać na pierwszy rzut oka i choć czasem pÅ‚akaÅ‚ w nocy, to za dnia byÅ‚ twardy i nieugiÄ™ty. Ze stoickim spokojem poddawaÅ‚ siÄ™ gniewowi ojca, bez odpowiedzi sÅ‚uchaÅ‚ jego obelg i poniżajÄ…cych uwag. Mimo tego powierzchownego zaakceptowania swojej sytuacji, to w głębi duszy czuÅ‚, że musi opuÅ›cić to miejsce, zostawić wszystko i odejść daleko, jak najdalej. Czasami, kiedy siedziaÅ‚ w samotnoÅ›ci, myÅ›laÅ‚ o tym, ukÅ‚adaÅ‚ w gÅ‚owie różne plany ucieczki. Zawsze jednak powstrzymywaÅ‚ siÄ™ tuż przed niÄ…, caÅ‚y czas oczekiwaÅ‚ lepszego momentu, który kiedyÅ› musiaÅ‚ nadejść. MówiÅ‚ o tym, gdy nikt go nie sÅ‚yszaÅ‚, powtarzaÅ‚ sobie, że uda mu siÄ™ i ucieknie stÄ…d na zawsze. PowtarzaÅ‚ to sobie czÄ™sto, jakby dziÄ™ki temu wszystko miaÅ‚oby siÄ™ udać.
DonoÅ›ne chrapanie ojca wyrwaÅ‚o mÅ‚odzieÅ„ca ze stanu głębokiego zamyÅ›lenia. Znowu siÄ™gaÅ‚ pamiÄ™ciÄ… ku matce, którÄ… bezpowrotnie straciÅ‚, bo ojciec zadźgaÅ‚ jÄ… nożem podczas jednej z awantur w domu. Shyller byÅ‚ wtedy zaledwie niemowlÄ™ciem, wiÄ™c jego wizja matki ograniczaÅ‚a siÄ™ do mglistych wspomnieÅ„ i wyobraźni. NienawidziÅ‚ ojca za to, co zrobiÅ‚, ale nie miaÅ‚ sposobnoÅ›ci by mu o tym powiedzieć. LiczyÅ‚, że pewnego dnia podejdzie do niego i powie o wszystkim, co tÅ‚umiÅ‚ w sobie przez te wszystkie lata. A potem zginie z jego rÄ…k lub ucieknie i nigdy już nie powróci do zatÄ™chÅ‚ej rudery – jego domu.
Kiedy chrapliwe odgłosy stały się jeszcze głośniejsze, Shyller wyśliznął się z domu i wkroczył do miejsca jeszcze straszniejszego i ponurego niż jego chałupa.
__________________
Nie wiem, czy ktokolwiek zechce to przeczytać, ale warto spróbować. Kolejne rozdzialiki powinny pojawiać siÄ™ maksymalnie co kilka dni. Do zobaczenia!
In E-Sim we have a huge, living world, which is a mirror copy of the Earth.
Well, maybe not completely mirrored, because the balance of power in this virtual world looks a bit
different than in real life. In E-Sim, USA does not have to be a world superpower, It can be
efficiently
managed as a much smaller country that has entrepreneurial citizens that support it's foundation.
Everything depends on the players themselves and how they decide to shape the political map of the
game.
Work for the good of your country and
see it rise to an empire.
Activities in this game are divided into several modules.
First is the economy as a citizen in a country of your choice you must work to earn money, which you
will get to spend for example, on food or purchase of weapons which are critical for your progress
as a fighter.
You will work in either private companies which are owned by players or government companies which
are owned by the state.
After progressing in the game you will finally get the opportunity to set up your
own business and hire other players. If it prospers, we can even change it into a joint-stock
company and enter the stock market and get even more money in this way.
In E-Sim, international wars are nothing out of the ordinary.
"E-Sim is one of the most unique browser games out there"
Become an influential politician.
The second module is a politics. Just like in real life politics
in E-Sim are an extremely powerful tool that can be used for your own purposes.
From time to time there are elections in the game in which you will not only vote, but also have the ability
to run for the head of the party you're in.
You can also apply for congress, where once elected you will be given the right to vote on laws
proposed by your fellow congress members or your president and propose laws yourself.
Voting on laws is important for your country as it can shape the lives of those around you.
You can also try to become the head of a given party, and even take part in presidential
elections and decide on the shape of the foreign policy of a given state
(for example, who to declare war on).
Career in politics is obviously not easy and in order to succeed in it, you have to have
a good plan and compete for the votes of voters.
You can go bankrupt or become a rich man while playing the stock market.
The international war.
The last and probably the most important module is military.
In E-Sim, countries are constantly fighting each other for control
over territories which in return grant them access to more valuable raw materials.
For this purpose, they form alliances, they fight international wars, but they also have
to deal with, for example, uprisings in conquered countries or civil wars, which may explode on
their territory.
You can also take part in these clashes, although you are also given the opportunity to lead a life
as a pacifist
who focuses on other activities in the game (for example, running a successful newspaper or selling
products).
At the auction you can sell or buy your dream inventory.
E-Sim is a unique browser game.
It's creators ensured realistic representation of the mechanisms present
in the real world and gave all power to the players who shape the image of the virtual Earth
according to their own.
So come and join them and help your country achieve its full potential.
Invest, produce and sell - be an entrepreneur in E-Sim.
Take part in numerous events for the E-Sim community.